Przejdź do treści
Strona główna

Jak to liczymy

Ahilio podaje liczby, na podstawie których podejmiesz decyzję o cenie dania albo o obsadzie zmiany. Masz prawo wiedzieć, skąd te liczby się biorą i gdzie przestają być wiarygodne. Poniżej jest jedno i drugie.

Ostatnia aktualizacja: 24 sierpnia 2026

Ile kosztuje jedna porcja?

Koszt porcji to suma składników: dla każdego mnożymy gramaturę z receptury przez cenę zakupu, przeliczając jednostki, jeśli receptura jest w gramach, a dostawca fakturuje w kilogramach. Składnik bez ceny zakupu jest pomijany, a nie liczony jako zero.

Ta ostatnia zasada jest ważniejsza, niż wygląda. Składnik bez ceny potraktowany jako zero daje koszt porcji, który wygląda wiarygodnie i jest za niski. Pominięty daje koszt niepełny, ale widoczny jako niepełny. Fałszywa precyzja jest w tej pracy gorsza od jawnej luki, bo na jej podstawie ktoś ustali cenę w karcie.

Przeliczamy pary g ↔ kg oraz ml ↔ l. Jednostki spoza tych par traktujemy jak zgodne (mnożnik 1), czyli sztuka receptury odpowiada sztuce zakupu. Nie zgadujemy gęstości: przeliczenie mililitrów na gramy wymagałoby wiedzy o produkcie, której nie mamy, a błąd byłby niewidoczny.

Czym jest food cost ratio i czego nie obejmuje?

Food cost ratio to koszt składników podzielony przez cenę sprzedaży, w procentach. Domyślny cel to 30%, a ostrzeżenie zapala się pięć punktów wyżej. Obie wartości ustawiasz sam, bo 30% w pizzerii i 30% w lokalu rybnym to dwie różne sytuacje.

Czego ten wskaźnik nie obejmuje: pracy, energii, opakowań, prowizji od dostaw, czynszu ani strat magazynowych. Danie z food costem 25% i czterdziestominutową obróbką potrafi być mniej opłacalne niż danie z 35% i trzema minutami. Dlatego food cost jest u nas jednym z kilku wskaźników, a nie jedynym.

Ograniczenie, o którym warto wiedzieć: food cost pokazywany dla całej karty to średnia arytmetyczna procentów z receptur, a nie średnia ważona sprzedażą. Danie sprzedawane raz w tygodniu waży w niej tyle samo, co danie sprzedawane sto razy dziennie. Jest to świadome uproszczenie na etapie, w którym nie każdy najemca ma podpiętą sprzedaż. Zestawienie ważone sprzedażą znajdziesz w module Menu Engineering, który operuje na realnych ilościach.

Dlaczego wasze kwadranty menu engineering nie nazywają się Gwiazda, Koń roboczy, Zagadka i Pies?

Bo te nazwy nic nie mówią osobie, która ma podjąć decyzję. Macierz jest klasyczna i identyfikatory w kodzie zostały angielskie, ale etykiety na ekranie nazwaliśmy tym, co dana grupa robi z wynikiem finansowym, a nie tym, jak nazwał ją podręcznik z lat siedemdziesiątych.

  • Perły (wysoka sprzedaż, wysoka marża) - fundament zysku. Chroń i eksponuj.
  • Bestsellery (wysoka sprzedaż, niska marża) - schodzą najczęściej, zostawiają najmniej. Pracuj nad kosztem porcji.
  • Niedocenione (niska sprzedaż, wysoka marża) - zarabiają najlepiej, ale goście ich nie zamawiają. Brakuje im widoczności.
  • Balast (niska sprzedaż, niska marża) - nie sprzedają się i nie zarabiają, a zajmują miejsce w karcie i w głowie kuchni.

Różnica nie jest kosmetyczna. „Koń roboczy” brzmi jak pochwała, a opisuje pozycję, która zjada Twoją marżę przy największym wolumenie. „Pies” brzmi jak wyrok, a bywa daniem, które trzyma się w karcie z powodów, o których macierz nie wie. Nazwa, która niesie zalecenie, skraca drogę od wykresu do decyzji.

Jak liczymy koszt pracy?

Koszt pracy ma dwie części liczone osobno: zmienną z grafiku godzinowców i stałą z pensji etatowców. Część stała nie wynika z liczby zmian - etatowiec kosztuje tyle samo przy dziesięciu i przy dwudziestu zmianach - więc liczymy ją z długości okresu, nie z grafiku.

Miesiąc to u nas 365/12 dnia, nie zaokrąglone 30. Przy zaokrągleniu roczna suma kosztów etatowych nie zgadza się z dwunastoma wypłatami, a różnica rośnie z każdym miesiącem raportu. Okres jednodniowy ma długość 1, a nie 0 - inaczej raport dobowy wyceniałby etatowców na zero złotych.

Etatowiec bez wpisanej pensji jest liczony osobno, jako „koszt nieznany”, i nigdy jako zero. To ta sama zasada, co przy składniku bez ceny: brak danych ma być widoczny, nie ma udawać zera. Koszt obciąża okres, którego dotyczy, a nie dzień przelewu.

Czego świadomie nie liczymy

Lista ograniczeń jest częścią metodologii, nie przypisem do niej.

  • Nie prognozujemy sprzedaży. Prognoza wymaga historii, której nowy najemca nie ma, a prognoza z trzech tygodni danych to zgadywanie z paskiem błędu udającym pewność.
  • Nie przeliczamy mililitrów na gramy. Wymagałoby to gęstości produktu. Zgadnięta gęstość daje błąd, którego nikt nie zauważy, bo wynik nadal wygląda sensownie.
  • Nie liczymy strat energii ani mediów per danie. Nie mamy pomiaru, a rozbicie rachunku po liczbie porcji byłoby liczbą wyprowadzoną z niczego.
  • Nie jesteśmy kasą fiskalną i nie zamierzamy nią być. Sprzedaż wgrywasz plikiem CSV z dowolnego POS-a.

Skąd te zasady się wzięły

Każda z powyższych reguł ma swoją datę i swój powód, zwykle nieprzyjemny. Koszt pracy etatowców istniał w bazie od kwietnia 2026 i nie wchodził do żadnego wyliczenia finansowego aż do sierpnia - menedżer na etacie kosztował w rachunku wyników zero złotych. Zasada „brak danych to nie zero” nie jest deklaracją filozoficzną, tylko wnioskiem z tego konkretnego błędu.

Jeśli chcesz sprawdzić te wyliczenia na własnym daniu, mamy publiczny kalkulator kosztu porcji - bez zakładania konta. Cały system możesz przetestować przez 14 dni bezpłatnie, bez karty kredytowej.